**Hunter**
Bar był kwadratem mroku na ulicy, która pachniała smażonymi platanami i solą. Zajęliśmy stolik w rogu, plecami do ściany, jakbyśmy wciąż byli w pracy. Barman nie pytał co, powiedzieliśmy, że mocne, a on polał tak, jakby chciał sprawdzić, czy mówimy poważnie. Pierwsza zapiekła jak pokuta. Druga jak znieczulenie.
Alina bezceremonialnie przesunęła po stole dwie wody.
– Chciałaby, żebyście






