Sklep dla niemowląt jest zdecydowanie zbyt jasny. Wszystko jest miękkie, pastelowe i uśmiecha się do mnie, jakby próbowało sprzedać mi spokój ducha. Drew idzie dwa kroki za mną, pchając wózek tak, jakby ten miał za chwilę wybuchnąć. Oboje zatrzymujemy się przy przedniej wystawie z body i już czuję, jak Fasolka kopie, a może to tylko moje nerwy.
– Dobra – mówię, skanując wieszak. – Co, do cholery,






