**Isla**
Zanim nadchodzi pora lunchu, prawie całkowicie uniknęłam moich braci, oficjalnie straciłam fazę i wchodzę w etap żalu. Głowa napierdala mnie niemiłosiernie, gdy kładę ją na stole lunchowym, by poczuć zimny metal na skórze. Słyszę zbliżające się kroki, więc szybko siadam prosto i przyklejam maskę. Mason. Siada w milczeniu obok mnie, stawiając przede mną tacę z lunchem, kubek kawy i dwa śro






