Zanim docieramy do ogrodu, muzyka gra już głośniej, śmiech brzmi jaśniej, a ja zaczynam rozumieć, dlaczego Kaiden stwierdził, że tutejsze spotkania rodzinne to „sport kontaktowy”.
Ludzie są wszędzie. Stoły uginają się od jedzenia, dzieci przemykają między dorosłymi, a przynajmniej trzy różne osoby próbują zrobić nam wszystkim zdjęcia jednocześnie. Czyjaś Nonna wciąż próbuje karmić mnie biscotti, a






