**Hunter**
Myślała, że może się wyślizgnąć niezauważona, podstępny mały kociak, cofając się w stronę kuchni, jakby należała do cieni. Ale ja zauważyłem. Zawsze zauważam. Ruszyłem za nią cicho jak duch, dopóki jej ramiona nie opadły z tym małym westchnieniem ulgi. Wtedy pochyliłem się, na tyle blisko, by jej zapach mnie uderzył, i zaciągnąłem się głęboko jej wonią żelaza, dymu i krwi. To było odurz






