– Hej, Nix, mógłbyś podjechać do tej kawiarni i wziąć smoothie?
Głowa Aliny wystrzeliła w górę na to słowo. – Dwa? – zapytała głosem tak jasnym, jakby wizja różowego koktajlowego zbawienia była najlepszą nowiną od wynalezienia elektryczności.
– Dwa – powiedziałem. – I rogalika.
Nix się zaśmiał. – Nie jestem pewien, kiedy stałem się chłopcem na posyłki… – Przerwał w pół zdania, gdy zobaczył grymas






