"Och. No tak. Chyba. Dzięki." Mówię.
Sprzedawca zaczyna wyciągać trampki, żebym mogła je przymierzyć. Mam ochotę go poprawić, że Linc nie jest moim ojcem. Ale nie mogę zmusić się, żeby wypowiedzieć te słowa na głos. Aż mnie skręca. Gdyby ten facet wiedział, jakie brudne myśli przed chwilą o nim miałam, byłby wstrząśnięty.
"Chciałabym coś prostego i białego." Mówię, widząc ekstrawaganckie, krzykliw






