W końcu pocałunek traci na intensywności. Linc obsypuje moją twarz drobnymi, namiętnymi pocałunkami, delikatnie, ciepło, trzyma mnie w ramionach i nie puszcza. Kiedy w końcu przestaje i otwieram oczy, obdarza mnie uśmiechem, od którego wygląda zbyt przystojnie, by to było prawdziwe. Moje serce podskakuje.
Przyciąga mnie do siebie, tak że wtulamy się w miękką poduszkę. Bycie przytuloną do jego twar






