"Co ty mówisz, że nie żyje? Ty go zabiłeś? O mój Boże. O mój Boże. Dlaczego nic nie powiedziałeś! O mój Boże. Co ty mówisz, że nie żyje?!" Panika mnie ogarnia. Zrywam się z kanapy i Linc... Chodzę po pokoju, ledwo rejestruję, że Hernandez wychodzi z gabinetu, a Linc spokojnie mnie obserwuje.
To tylko mnie bardziej denerwuje. Nie wiem, co myśleć, ale panika nie ustępuje. Drapie się po gardle, może






