**POV Margot**
Coban nie powiedział ani słowa po zakończeniu spotkania.
Po prostu wziął mnie za rękę - szorstko i mocno - i pociągnął za sobą przez cały ten chaos.
Ledwo nadążałam za jego tempem, gdy przeciskaliśmy się korytarzem, lawirując między grupkami krzyczących więźniów i wykrzykującymi rozkazy strażnikami. Nie wiedziałam, dokąd nas prowadzi, dopóki w powietrzu nie rozszedł się znajomy, bet






