**Z perspektywy Cobana**
Korytarze wydawały się węższe niż zwykle, a po wcześniejszym spotkaniu wszyscy zdawali się być w parszywym nastroju – włączając w to mnie.
Każdy zakręt, każde stalowe drzwi, każde migotanie górnych świateł bębniło w mojej czaszce niczym zegar odliczający czas do zmroku.
Nie zostało mi, kurwa, zbyt wiele czasu...
Musiałem znaleźć tych dwóch gnojków w garniturach, zanim zacz






