**Z perspektywy Cobana**
W sekundzie, w której Addison wyślizgnęła się za drzwi, powietrze się zmieniło.
Zapadła cisza.
Gęsta.
Wystarczająco napięta, by zacisnąć się na moim gardle.
Siedziałem na łóżku do badań, łokcie opierałem na kolanach, pod nosem miałem zaschniętą krew, a tanie, papierowe prześcieradło trzeszczało przy każdym moim wydechu.
Czekając.
Nasłuchując.
Każdej pary kroków na korytarz






