POV Cobana
Aparat rentgenowski pstryknął po raz kolejny – głośno, mechanicznie i ostatecznie.
Potem buczenie ucichło.
Cisza znów zapadła w pomieszczeniu, podczas gdy ja czekałem na kolejny ruch.
Trwało to zbyt długo... Addison grzebała się zbyt długo...
Lekarz wyszedł zza osłony, bazgrząc coś na swojej podkładce, nawet na mnie nie patrząc. – Możesz oddychać – powiedział beznamiętnie.
Już to robiłe






