POV Cobana
– Nie bardzo – wzruszyłem ramionami, odchylając się do tyłu, aż krzesło zaskrzypiało pod moim ciężarem. – Mam coś jeszcze.
Oba garnitury znieruchomiały.
Chyba nie myśleli, że będę taki łatwy w obsłudze? Poprosili mnie na miłość boską o zabicie dla nich człowieka?!
Szczęka wyższego zacisnęła się akurat na tyle, by zdradzić irytację, podczas gdy niższy kolejny raz wypuścił ze świstem powi






