POV Margot
Nie zdawałam sobie sprawy, jak długo wykręcałam dłonie, dopóki skóra na moich knykciach nie zaczęła piec żywym ogniem.
Moje palce skręcały się, ciągnęły, nachodziły na siebie, rozplątywały i tak w kółko, nieustannie, jakby moje ciało próbowało wycisnąć ze mnie samą panikę.
Ale to nie działało.
Nic nie działało.
Stołówka tętniła głosami, brzękiem tacek, dźwiękiem metalu szorującego po be






