Perspektywa Margot
Ledwo mogłam za nim nadążyć.
Coban ani razu nie zwolnił.
Na korytarzu.
Mijając strażników.
Nawet wtedy, gdy drzwi windy otworzyły się i zamknęły za nami.
Jego uścisk na mojej dłoni był mocny – nieustępliwy – gdy ciągnął mnie za sobą niczym swój własny cień. Miał zaciśniętą szczękę, ciężko oddychał, a całe jego ciało buzowało po tym, co się tam wydarzyło.
A ja?
Wciąż próbowałam t






