Spacer z sali balowej do świątyni nie był długi, ale za to niezwykle malowniczy. Ścieżka została oczyszczona z chwastów i wyłożona świeżymi płytami chodnikowymi, które wskazywały drogę, a otaczające ją nowe kwiaty wydawały się bardziej żywe, niż jakikolwiek kwiat miał prawo być niespełna tydzień po zasadzeniu.
Oliver, ogrodnik, przeszedł samego siebie.
– Wszystko w porządku? – Laurel spojrzała w g






