~LUCA~
Pierwszą rzeczą, którą straciłem, był dźwięk jej śmiechu.
Nie zniknął od razu. Wymknął się cicho, jak sen blaknący w chwili przebudzenia. W jednej sekundzie wciąż go słyszałem, lekki, nieosłonięty, żywy. W następnej już go nie było, pozostawiając po sobie głuche echo, od którego bolała mnie klatka piersiowa w sposób, jakiego nie rozumiałem.
Zmarszczyłem brwi, zatrzymując się w pół kroku na






