~LUCA~
Obudził mnie ból.
Nie ten ostry, fizyczny, ale ten, który drąży cię od środka, jakby coś niezbędnego do życia zostało bez ostrzeżenia wyrwane.
Wciągnąłem gwałtownie powietrze, zrywając się na równe nogi; serce uderzało wściekle o moje żebra.
– Delilah!
Więź krzyczała.
Nie słabła, lecz płonęła, naciągnięta tak mocno, że zdawało się, iż zaraz pęknie. Zalał ją strach, surowy i oślepiający, nie






