Do pokoju wślizgnęła się smukła sylwetka. To była Rainbow. Na widok Andriusa z miejsca oniemiała.
Dłonie Andriusa zawisły w powietrzu, a jego ciało skamieniało.
– Ekhm… – odchrząknął niezgrabnie i wyjaśnił: – Luna nie śpi zbyt wygodnie, więc… chciałem tylko zdjąć jej kurtkę…
Umysł Rainbow natychmiast zalała lawina myśli. Wyglądało na to, że Andrius i Luna musieli to zrobić, bo inaczej nie tłuma






