Perspektywa Freyi
Jego dłoń zacisnęła się na moim nadgarstku z desperacją, która posłała dreszcz wzdłuż mojego kręgosłupa. Mimo że trzy palce miał złamane i opuchnięte, Silas trzymał mnie tak, jakby samo puszczenie mnie miało wymazać go z istnienia. Jego oczy, podbiegnięte szkarłatem, wpijały się w moje – gorączkowe i dzikie, niczym u wilka zapędzonego w kozi róg, przerażonego wizją porzucenia.
–






