Perspektywa trzecioosobowa
Następnego dnia.
Lśniący czarny samochód zatrzymał się przed kutymi z żelaza bramami cmentarza. Rozległa nekropolia rozciągała się w górę wzdłuż zimnego grzbietu, granitowe stopnie prowadziły we mgłę.
Z tylnego siedzenia wysiadł Silas. Poprawił mankiet płaszcza, jego twarz była wyciosana w te same twarde linie co zimowe niebo.
– Alfo Silas – Wren ruszył szybko do przodu.






