Punkt widzenia Freyi
Lana pochyliła się nad moim biurkiem, jej głos był cichy, ale kpiący. – Wiesz, Freyo, patrząc na to, jak Silas wyglądał wczoraj w nocy, nie sądzę, by miał jakikolwiek zamiar pozwolić ci odejść. Kiedy zażartowałam o przedstawieniu ci kogoś nowego, sposób, w jaki na mnie patrzył... na duchy, myślałam, że wyrwie mi gardło na miejscu.
Westchnęłam, zamykając teczkę leżącą przede mn






