Punkt widzenia trzeciej osoby
Silas kroczył naprzód, a jego obecność była ostra jak klinga przecinająca wypolerowany spokój restauracji. Wilki podążające za nim zachwiały się, niepewne, po czym szybko ruszyły śladem swojego przywódcy, nie chcąc zostać w tyle.
– Cóż, czyż to nie zbieg okoliczności? – Głos Silasa poniósł się nad stolikiem, zimny i drwiący. Jego spojrzenie przyszpiliło Freyę niczym j






