Punkt widzenia Freyi
Zamarłam, pałeczki wyślizgnęły mi się z palców i z turkotem upadły na stół. Mój wzrok powędrował do Kade'a Blackridge'a; jego wyraz twarzy był spokojny, a jednak dziwnie bezbronny.
– Ty... – Mój głos uwiązł mi w gardle.
Nie drgnął. – Freyo, czy wiesz, co te dni w Jednostce Zwiadowczej Żelaznego Kła dla mnie znaczyły? To były najszczęśliwsze chwile mojego życia. Gdybyś wtedy ni






