Perspektywa trzeciej osoby
Spojrzenie Parkera spoczęło na Freyi, jej łzy lśniły w świetle księżyca jak rozsypane perły. Coś dziwnego poruszyło się w jego wnętrzu – uczucie, którego nie potrafił do końca nazwać. Ta kobieta, ta Freya, nie powinna tak płakać. Powinna być zdecydowana, dzika, szybować ponad światem z wolnością burzliwego wiatru w żyłach. Nie powinna być zredukowana do drżenia pod cięża






