Ofelia widziała już tego dnia wystarczająco dużo potworności, a jednak wydawało się, że ten koszmar wcale się nie skończył. Właśnie wtedy, gdy dorosły, fioletowy smok powoli zmierzał w jej stronę, usłyszała głos jego pana dobiegający tuż zza jej pleców. Ofelia przetoczyła się po trawie, w samą porę, by uniknąć miecza, który wbił się w ziemię tuż obok jej policzka. Spojrzała ze złością na Louisa. N






