Oddychała ciężej i głośniej, kołysząc biodrami, a po jej ciele spływała perła potu. Każdy oddech Ofelii był tak kuszący, a te, które zamieniały się w jęki, były jeszcze bardziej nieznośne dla jego samokontroli. Rycerz Wojny nie mógł oderwać wzroku od swojej konkubiny. Kiedy była na nim, ujeżdżając go, nie chciał przegapić ani sekundy z tej zachwycającej sceny. To ona go prowadziła, narzucając swój






