Noc była cicha. Wiatr szumiał w gałęziach za oknem, sprawiając, że ciężkie zasłony falowały. Kwietniowa pogoda nie była zbyt mroźna. Gdy wiatr wpadł do sali chorych, powietrze wypełnił zapach leków.
Jadie obudziła się, ale nie chciała spojrzeć na Zacha. Odwróciła więc głowę, by wpatrywać się w falujące zasłony. – Już mnie nie chcesz, więc dlaczego wciąż jesteś w szpitalu? Po prostu wracaj. Nie pot






