Samuel zdusił w sobie płomienny gniew, który huczał w jego piersi. Odpychając te uczucia na bok, wrócił do rezydencji Bowersów.
W międzyczasie Steven miał w końcu chwilę wolnego, by pograć na kanapie, jako że położył już dwójkę dzieci do łóżek.
Jego spokój nie trwał jednak długo. Chwilę później dostrzegł wściekłego Samuela, który szedł w jego stronę. Spojrzenie tego drugiego było znacznie bardziej






