Kiedy następnego dnia pierwszy promień słońca padł na skórę Yary, była już całkowicie wyczerpana po okrutnej nocy.
Jej jasna skóra była pokryta bliznami, a psychicznie była zdruzgotana.
<i>Martin Jackson! Jesteś martwy!</i>
<i>Rzucę cię na pożarcie psom!</i>
Kiedy Martin zorientował się, że się obudziła, uśmiechnął się zadowolony ze swojego dzieła sztuki. – Wiem, że mnie nienawidzisz, ale trudno.






