~Punkt widzenia Graysona~
Żar ognia niemal mnie pochłaniał. Stałem tam, wrośnięty w ziemię, patrząc, jak płomienie łapczywie liżą ściany rezydencji, rozprzestrzeniając się szybciej, niż sądziłem, że to możliwe. W tym migoczącym blasku było coś mrocznego i pokręconego, i przez ulotną chwilę poczułem, jak pełznie we mnie cień satysfakcji.
Chciałem tego. Zaplanowałem to.
Ta myśl wypełniała mój umysł,






