~Punkt widzenia Graysona~
Cisza, która zapadła po moich słowach, była ogłuszająca, zanim podszedł i podał mi szklankę; jego dłoń zawahała się o sekundę za długo, zanim puścił. Wziąłem ją, mimo że gniew płonący w mojej piersi nie zelżał. Może to przyzwyczajenie, a może słaby błysk szczerości w jego oczach powstrzymał mnie przed upuszczeniem szklanki na podłogę.
— Powinieneś wiedzieć — zaczął, cofaj






