~Punkt widzenia Graysona~
Cisza przeciągała się, ciężka i duszna, gdy słowa Marii osiadały na mnie jak wyrok śmierci.
„Przeklęta”.
Słowo to odbijało się echem w moim umyśle, ostre i postrzępione, drapiąc moje zdrowie psychiczne z każdym powtórzeniem. Chwyciłem krawędź stołu, kostki mi zbielały. Krew huczała mi w uszach, zagłuszając wszystko inne.
– Co masz na myśli, mówiąc „przeklęta”? – warknąłem






