*Sienna*
„Johnna!” – krzyknęłam przez więź mentalną do mojej córki, którą dostrzegłam w oddali, stojącą pod drzewem.
Nie mogłam uwierzyć własnym oczom. To naprawdę była ona! Biegłam już tak szybko, jak to możliwe, zwłaszcza od kiedy usłyszałam wycie tamtych wilków w pobliżu, ale jakimś cudem udało mi się wrzucić wyższy bieg i popędzić jeszcze szybciej.
Kaden również przyspieszył i był o pół kroku






