*Kaden*
Nie chciałem puszczać Johnny. Trudno było się nią dzielić z Sienną i Chelsea, które również chciały ją trzymać, i przez całą drogę do domu, podczas lotu powrotnego do Jasnego Nieba, nasza trójka na zmianę trzymała ją na kolanach.
Johnna szybko miała tego dość i powtarzała: „Nic mi nie jest. Nie jestem dzidziusiem. Postawcie mnie na ziemi”, ale trudno było to zrobić, bo tak bardzo za nią tę






