*Nina*
– Mamo! – krzyknęłam, ale nie odpowiedziała, po prostu leżała na moich kolanach. Wiedziałam, że oddycha, bo czułam jej oddech na swoich nogach, ale był ledwo wyczuwalny.
Spojrzałam na Alfę Morrisa, żądając wyjaśnień. – Co wyście, do cholery, zrobili?
– Uważaj na ton, młoda damo! – krzyknął na mnie Alfa Morris. – Nic nie zrobiłem. Być może twoja przybrana matka jest po prostu zmęczona długą






