Sloane
Obaj jej synowie wpatrywali się w nią, kiedy zeszli na dół. To nie było normalne, żeby wstała i była rozbudzona przed nimi. Ci dwaj, z jakiegoś niepojętego powodu, każdego dnia wstawali o bladym świcie z regularnością w szwajcarskim zegarku. Prawie tak, jakby nie chcieli niczego przegapić z żadnego przeżywanego dnia.
Zauważyła, że schodząc na dół, Lan trzymał w ręku tamten telefon. – Dzień






