To naprawdę ona...
Edward był nieco wytrącony z równowagi, widząc go w takim stanie. – Prezesie Sawyer, czy wszystko w porządku?
– Nic mi nie jest. – Nicholas odpowiedział, nie odwracając się. – Możesz wracać.
Edward, czując lekkie zaniepokojenie, wahał się, czy powinien odejść. – Ależ panie prezesie...
Nicholas spojrzał przez ramię, a jego oczy niebezpiecznie się zwęziły. – Wracaj.
– Dobrze.
Edwa






