— A ty? — zapytał.
— Wypiłam trzy, może cztery drinki – nic, co mogłoby mnie powalić.
— Odwiozę cię do domu — powiedział Weston.
Na te słowa Laura znieruchomiała, jakby poraził ją piorun.
Laura w żadnym wypadku nie zamierzała pozwolić byłemu, by ją odwoził. Machnęła rękami i powiedziała: — Nie, dziękuję. Tylko go zabierz. Sama wrócę… uh, zadzwonię po taksówkę!
Ciemne, władcze oczy Westona zwęziły






