Człowiek słynący z ostrych jak brzytwa argumentów w sądzie nagle zaniemówił przed jej cichą furią.
– Masz rację. Nie powinienem był tego mówić – przyznał, a przyznanie to było zaskakująco szybkie.
Laura zamrugała, zbita z tropu tym, jak łatwo opuścił gardę.
– Jeszcze jedno – powiedział Weston, zwracając się z powrotem do Harveya. – Rodzina Kingstonów nie będzie cię więcej niepokoić. Jeśli ktokolwi






