Julius nic nie odpowiedział, a cisza była ciężka jak zbierające się burzowe chmury.
Gniew Gavina opadł, zastąpiony przez narastające osłupienie. Dobry Boże... on naprawdę wygłasza swoje ostatnie słowa.
Dobrze znał stan Juliusa. Miesiące bezsenności wycieńczyły go, ale ostatnio jego siły zaczęły wracać. Nie miał innych chorób – nic śmiertelnego nie czaiło się w jego kartach medycznych.
Oczy Gavina






