Julius był świadkiem tej śmierci, wdychał ten sam zapach, a aromat ten stwardniał odtąd w jego prywatny koszmar.
Quinn nie potrzebowała dalszych dowodów. Joaquin celowo rozpylił ten zapach.
Nagle kobiecy głos przetoczył się przez komorę, gładki, lecz mrożący krew w żyłach. – Juliusie, mój synu, jeśli ja odeszłam, dlaczego takie narzędzie jak ty miałoby pozostać przy życiu? Nie masz już żadnej wart






