Cios za ciosem spadał na jej żebra, ramiona i plecy.
Dysząc ciężko, wiła się w zacieśniającym kręgu, szukając najmniejszej luki, która pozwoliłaby jej uciec.
— Dawn Whitethorn, stój, ty mała złodziejko!
Zrobiła coś dokładnie odwrotnego; jej nogi pracowały jeszcze szybciej, a strach przekuwał się w nieprzerwaną prędkość.
Jak zamazana smuga przemknęła obok zardzewiałej bramy i wypadła z terenu siero






