– W porządku. Posłucham, jak grasz – powiedział ciepło Everett. Gdyby nie ekran między nimi, już dawno wziąłby dziecko w ramiona.
Dziewczynka właściwie nie przypominała Arlene zbyt mocno.
A jednak sprawiała, że bezwiednie myślał o Arlene. Wtedy Arlene była dokładnie taka sama – zawsze rozgadana.
Zwłaszcza gdy nauczyła się czegoś nowego, pędziła, by pochwalić się tym przed nim jak najcenniejszą nag






