Jego całe ciało zesztywniało, a dopiero potem umysł zdawał się wypływać na powierzchnię.
– Quinn? – Jego głos był zdumionym pomrukiem w mrocznym pokoju.
– Tak, to ja – odpowiedziała. – Jeśli próbujesz się do mnie zbliżyć, zmniejszyć dystans między nami, nie mam nic przeciwko. Tylko nie w ten sposób.
– Ja nie... – zaczął, kręcąc głową.
– Zatem lunatykujesz? – naciskała Quinn.
Julius zacisnął usta.






