Ramiona dziewczynki opadły, jakby nacisnęła na nie niewidzialna dłoń. – W moim mieście jest jedno – szepnęła. – Stałam tylko za bramą i patrzyłam, jak inne dzieci wbiegają do środka.
– W środku jest tyle gier – zapewniła ją Laura, utrzymując jasny ton. – Zjeżdżalnie, które zwijają się jak smoki, małe łódki kołyszące się na wodzie… zakochasz się w chwili, gdy przekroczysz drzwi.
– Czy to będzie duż






