– Dom tatusia jest jeszcze większy! – wykrzyknęła, a jej głos odbił się echem od marmurowych kolumn.
Gdy służba dostrzegła Quinn na wózku inwalidzkim, zaskoczenie i cichy smutek ściągnęły im usta.
Niemal słyszała ich niewypowiedziane pytania, każdy uprzejmy uśmiech zdawał się mówić: „Niegdyś tak silna – co pęta ją teraz?”.
Quinn utrzymała niezachwiany uśmiech, zwracając się do pana Wooleya. – W te






