Piętnaście minut później Quinn weszła do salonu Whitethornów i zastała czekające tam Louisę oraz Verity.
Uroda Louisy była kocia – oczy podkreślone nieskazitelnym cieniem, designerski kostium opinający każdą, celowo wyeksponowaną krągłość.
Podczas gdy Quinn ją taksowała, Louisa odwzajemniała spojrzenie; ich oceny krzyżowały się niczym ciche ostrza.
W tym krótkim migotaniu Quinn dostrzegła w oczach






