– Żona? Cierpiał pan przez jej zniknięcie przez te wszystkie lata, a ona – nieobecna, milcząca, teraz wraca tylko dlatego, że jest zrujnowana i na wózku. Jak ktoś taki zasługuje na bycie pańską żoną? – Powietrze wibrowało; Julius czuł, jak jeży się każda jego komórka.
Oczy Louisy błysnęły – najpierw strachem, potem czymś chciwym i urażonym. Julius w końcu rozpoznał źródło jej wrogości.
Pomyliła je






